poniedziałek, 19 września 2016

Rozdział 1

Siedziałam na zamkniętej klapie toalety i wpatrywałam się na trzy leżące przede mną testy ciążowe, które pokazywały wynik pozytywny. Nie miałam zielonego pojęcia co teraz zrobić, przecież to dziecko zniszczy całą moją karierę nie wspominając o karierze Niall'a. Jestem pewna, że nie byłby zadowolony gdyby dowiedział się, że będzie tatusiem. Poza tym co ja miałabym mu powiedzieć? ,,Um, cześć Niall. Nie wiem czy mnie pamiętasz spaliśmy ze sobą po pokazie VS i ten, no będziesz tatusiem" przecież to nie dorzeczne. Poza tym jak miałabym powiedzieć o tym rodzicom? Matce, która stara się za wszelką cenę wykreować na idealną lalę, bo sama kiedyś taka była. Ojcu dla którego wciąż jestem jego malutką córeczką i który troszczy się o mnie przesadnie za bardzo. Bratu, który będzie mną zawiedziony, bo zawsze miał mnie za tą odpowiedzialniejszą od samego siebie. Najprostszą metodą będzie usunięcie tego dziecka, wiem że jestem straszna, ale postaw się w mojej sytuacji. Postaraj się mnie zrozumieć, nie mogę mieć w tej chwili dziecka z kimś kto pewnie nawet nie zna mojego imienia. Bo za pewne jestem jedną z wielu dziewczyn, które zaliczył w swoim życiu.
Siedziałam tak dłuższą chwilę, nie wiedząc nawet, że po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Z zamyślenia wyrwał mnie krzyk mojej przyjaciółki, która była po drugiej stronie drzwi.

-Mia serio mówię kurwa jeżeli w tej chwili nie otworzysz tych drzwi to je wyważę!- zaśmiałam się cicho pod nosem wiedząc, że i tak by jej się to nie udało. Mimo wszystko wciąż nie ruszyłam się z dotychczasowego miejsca.

-Żarty się skończyły, wchodzę!- Wydarła się w tym samym momencie kiedy podniosłam się z toalety i przekręciłam zamek w drzwiach. Blondynka otworzyła drzwi z hukiem, kiedy ujrzała mnie stojącą ze spuszczoną głową przy umywalce, od razu podeszła mnie przytulić. Zajrzała przez moje ramie żeby upewnić się co jest powodem mojego płaczu.

-Chodź pójdziemy usiąść do salonu, zrobię ci herbatę i porozmawiamy- Przytaknęłam tylko głową i poczłapałam za nią, opadając na kanapę w salonie i włączając telewizor, który starałam się oglądać czekając na blondynkę. Która chwilę później wróciła i usadowiła się wygodnie obok mnie naciągając na nas koc i podając mi ciepłą herbatę.

-Więc- zaczęła wpatrując się we mnie wyczekująco, aż coś powiem

-Więc, co chcesz wiedzieć?- nie byłam w stanie spojrzeć jej w oczy, bo miałam wrażenie, że zawiodłam wszystkich dookoła swoim brakiem odpowiedzialności. Zawsze starałam się mieć wszystko zaplanowane i ułożone, starałam się nie popełniać błędów. Po prostu byłam tak zwaną idealną córeczką. To nie tak, że nigdy wcześniej nie uprawiałam seksu, no bo to robiłam. Ale nigdy nie zapomniałam o zabezpieczeniu, aż do tego feralnego dnia.

-Wszystko Mia, chcę wiedzieć wszystko. Czyje jest, kiedy i przede wszystkim co zamierzasz zrobić w tej sytuacji- W końcu wzięłam się na odwagę, spojrzałam na nią. Nie zauważyłam w jej oczach oznak zwiedzenia czy coś, widziałam po prostu troskę. Czystą troskę, co dało mi odwagę do opowiedzenia jej o tym. Kiedy opowiadałam jej o tym jak to się stało nie przerwała mi ani razu. Kiedy skończyłam siedziała cicho przyswajając do siebie informacje, które właśnie jej powiedziałam.

-No dobrze, a teraz mi powiedz co zamierzasz zrobić? Jak powiesz o tym Markowi? Rodzicom? I przede wszystkim Niallowi?- Spojrzałam na nią ze smutkiem w oczach, wzięłam łyk herbaty zanim zaczęłam mówić, bo czułam że coraz większa gula rośnie w moim gardle.

-Um, cóż.- Zamilkłam na chwilę myśląc czy powinnam jej w ogóle o tym mówić, wiem że znienawidzi mnie za to, ale nie mam innego wyjścia.

-Zamierzamjeusunąć- powiedziałam na wdechu, zobaczyłam tylko jak jej wyraz twarzy zmienia się z troski na smutek i złość.

-Mia, czy ty siebie słyszysz?! Jak możesz chcieć usunąć to niewinne dziecko! Przecież to jest aktualnie część ciebie! To nie jest wina tej niewinnej fasolki, że za rodziców ma idiotów, nieumiejących się zabezpieczać- powiedziała nieźle wkurzona, a ja wiedziałam, że nie żartuje, że po prostu nie odpuści. Co wywołało u mnie mieszane uczucia, bo wiedziałam, że poniekąd ma rację.

-Nie rozumiesz Sam, że tak będzie lepiej dla wszystkich?- Powiedziałam i spuściłam wzrok nie chcąc na nią patrzeć, a może nawet bojąc się na nią spojrzeć.

-Dla kogo będzie lepiej Mia? Dla Ciebie? Wiesz, że to jest uciekanie od problemów? Nie poznaję Cię! Gdzie jest ta dziewczyna, która nigdy się nie poddawała, zawsze stawiała czoła problemom. Wiem, że jesteś w stanie poradzić sobie z tym wszystkim, nie znam Cię od dziś. Wiesz, że zawsze będziesz mogła na mnie liczyć, zawsze Ci pomogę. Nawet jeżeli Ten Niall okażę się dupkiem, to nie martw się wychowam je z Tobą, będziemy w takim jakby lesbijskim związku, czy coś- Powiedziała, na co zaśmiałam się i odstawiłam kubek z herbatą na stolik. Nachyliłam się i przytuliłam ją, dziękując wszystkiemu co mnie otacza za taką przyjaciółkę jaką jest Sam.



-Przemyśl to proszę- szepnęła do mojego ucha, ale Ja już wiedziałam, że Ona ma racje. Nie mogę się poddać! Nigdy tego nie robię, zawsze dążę do celu. Wiem też, że nie mogę zrobić tego Sam, to zabiłoby naszą przyjaźń. Wiem, że Ona mi zawsze pomoże, wyciągnie mnie z najgorszego dołka.

-Nie zrobię tego- powiedziałam patrząc na nią i zakładając jej kosmyk włosów za ucho, uśmiechnęła się przyciągając mnie znowu do swojego boku. Po jakiejś godzinie bezczynnego siedzenia i oglądania telewizji, zaczęły męczyć mnie myśli.

-Tylko jak Ja powiem o tym rodzinie?- Zapytałam bardziej sama siebie.


~*~
Hej, aniołki! 
Wiem, że rozdział krótki, z powodu czego bardzo mi przykro... 
Mogę jedynie obiecać, że następny na 100% będzie dłuższy :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz