-Co?
-Nic po prostu zastanawiam się jak powiem o tym rodzinie, a w szczególności Markowi nie wiem jak to przyjmie
-Najlepiej powiedz mu o tym od razu, bo im dłużej będziesz zwlekała tym ciężej Ci będzie, a poza tym długo tego faktu nie ukryjesz- powiedziała patrząc na mój brzuch, który teraz głaskałam, wciąż nie mogę w to uwierzyć, że wewnątrz mnie jest mała fasolka, która żyje i jest częścią mnie.
-Masz rację, zaraz do niego napiszę i poproszę, żeby tu przyjechał- powiedziałam biorąc telefon do ręki i pisząc do niego wiadomość na whatsapp'ie, długo nie musiałam czekać na odpowiedz.
Boże interpunkcja mojego brata jest straszna, czasami mam dość tego, że dla niego nie ma spraw ważnych czy poważnych, On żyje chwilą. Czasem chciałabym umieć tak jak On mieć wszystko gdzieś i udawać, że wszystko jest OK, ale nie zawsze potrafię. Tym właśnie się od siebie różnimy.
-I co?- wyrwała mnie z zamyślenia Sam, która mi się przyglądała od dłuższej chwili.
-Napisał, że przyjedzie. Ale jest z Justinem, Zaynem i Gigi- Tak mój brat kumpluje się z Justinem już dłuższy czas. Wiecie, czasem zawód mamy przynosił pozytywy. Często w agencji mamy Jusitin miał różne sesje i te sprawy stąd go znamy i utrzymujemy z nim stały kontakt, jest bardzo dobrym przyjacielem. Zaś z Zaynem poznał się dzięki Gigi, a z nią dzięki mnie. Miałyśmy kilka wspólnych sesji, okazała się być świetną dziewczyną, jaki również wspaniałą przyjaciółką. A co do Zayna, to poznaliśmy go dzięki Gigi, odkąd zaczęli się ze sobą spotykać to dość często spędzamy wspólnie czas.
-Oh- blondynka przerwała milczenie wpatrując się we mnie współczującym wzrokiem, wiedząc, że powiedzenie tego przy nich wszystkich będzie, kilka razy trudniejsze.
-No, strasznie się stresuję, nie wiem jak to przyjmą
-Nie martw się na pewno nie będzie aż tak źle, dobra Mia Ja będę się powoli zbierała, muszę jeszcze załatwić kilka spraw- powiedziała i powoli zaczęła wstawać z kanapy, więc poszłam w jej ślady, byłam trochę rozczarowana tym, że chce mnie zostawić samą w tej sytuacji, ale wiem, że Ona też ma własne życie, a Ja muszę to załatwić sama. Przecież nie może być, aż tak źle! Szłam za nią do drzwi i czekałam, aż się ubierze, żeby zamknąć za nią drzwi.
-Dasz radę, wierzę w Ciebie! daj znać jak poszło i jaka była ich reakcja- powiedziała całując mój policzek i znikając za drzwiami, które od razu zakluczyłam i wróciłam do salonu. Ułożyłam się wygodnie na kanapie, podniosłam koszulkę i patrzyłam na mój jeszcze płaski brzuch, przejechałam po nim kilka razy dłonią i zastanawiałam się jak bardzo ta mała fasolka będąca we mnie zmieni moje życie. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi, który świadczył o tym, że mój brat i reszta ferajny już jest. Podniosłam się z kanapy, poprawiłam koszulkę i poszłam w stronę drzwi powtarzając sobie w myślach, że będzie dobrze. Otworzyłam drzwi i ledwo zdążyłam odsunąć się od progu a mój kochany braciszek już pakował mi się do mieszkania. Weszliśmy do salonu, każdy zajął miejsce. Czułam jak wzrok wszystkich jest wlepiony we mnie. Pewnie czekają na to żeby dowiedzieć się czemu ich tu ściągnęłam, nie żebym chciała, żeby wszyscy tu byli, ale cóż.
-Co było tak ważnego, że nie mogłaś mi tego napisać?- zapytał mój brat, który najwyraźniej zaczynał się powoli niecierpliwić.
-Może na początek, chcecie się czegoś napić?- zapytałam chcąc zyskać na czasie, te kilka chwil, nie wiedząc w sumie sama po co, skoro i tak muszę im o tym powiedzieć.
-Mia, skończ pieprzyć i powiedz po co nas tu ściągnęłaś, gdyby ktoś z nas chciał pić, to by sobie poszedł i wziął, wiemy gdzie jest kuchnia- powiedział mój trochę już zły brat, bo pewnie znając jego miał ciekawsze plany na piątkowy wieczór niż siedzenie i patrzenie na mnie, w sumie wszystko jest ciekawsze od tego. Spuściłam głowę i zaczęłam się nerwowo bawić palcami, gdy nagle poczułam jak ktoś koło mnie siada i obejmuje mnie ramieniem, chcąc dodać mi tym otuchy. Oczywiście tym kimś nie mógłby być ktoś inny niż Gigi, ta dziewczyna zawsze wie co robić, jak ktoś sobie nie radzi, byłam jej za to wdzięczna. Podniosłam głowę patrząc tym samym na nią, a Ona się tylko delikatnie uśmiechnęła zachęcając mnie do powiedzenia tego, o czym tak bardzo nie chciałam mówić. Tak więc czas zacząć przedstawienie.
-Um, więc- próbowałam to z siebie wydusić, ale niestety na marne. Wzięłam kilka głębszych oddechów i spuściłam głowę nie chcąc na nikogo patrzeć. No przecież muszę to powiedzieć. Dasz radę Mia przecież to nie koniec świata.
-Jestemwciąży- powiedziałam na jednym wydechu
-Boże Mia ile Ty masz lat, możesz powiedzieć normalnie bo nikt nie zrozumiał- powiedział mój brat wyczekując wyraźniejszej odpowiedzi. Do moich oczu powoli zaczęły napływać łzy
, które starałam się powstrzymywać, do tego momentu w którym stwierdziłam, że nie dam rady im tego powiedzieć i po prostu wstałam i wyszłam do siebie do pokoju, już kompletnie zalewając się łzami. Położyłam się na łóżku patrząc w sufit
i próbując na marne powstrzymać napad płaczu, który w tym momencie mnie ogarnął. Usłyszałam lekkie pukanie i po chwili zza drzwi wychyliła się uśmiechnięta pocieszająco blond czuprynka, pytająca o to czy może wejść. Odpowiedziałam tylko skinieniem głowy i już po chwili Gigi leżała koło mnie przytulając mnie i starając się uspokoić.
-No już mała, powiedz co Ci na serduszku leży, wiesz że jak z kimś porozmawiasz będzie Ci lepiej? A widzę, że to poważna sprawa- powiedziała cicho głaszcząc mnie po plecach, wiem że mogę powiedzieć jej wszystko i że Ona mi pomoże stawić temu czoła, dlatego kiedy się uspokoiłam postanowiłam jej wszystko opowiedzieć. Nie przerywała mi, jedynie co jakiś czas potakiwała mi głową w zrozumieniu, lub ocierała spływające łzy.
-Słoneczko, musisz mu o tym powiedzieć, to jest Twój brat. Wiem, że czasem tego nie okazuje, ale jesteś jego oczkiem w głowie i nie pozwoli Cie skrzywdzić, może teraz będzie zły, powie kilka słów, których wcale nie ma na myśli, ale obiecuję Ci, że z czasem oswoi się z tą wiadomością i wszystko będzie jak dawniej- powiedziała odgarniając kosmyk włosów który opadł mi na twarz.
-Ale Ja się boję, że On nie zrozumie, że Go rozczaruję
-Nie bój się ja będę z Tobą i będę Cie wspierała - powiedziała i mnie przytuliła i wiedziałam, już że Ona mnie nie zostawi.
-A poza tym jak ja o tym powiem Niallowi? Co mam mu napisać sms'a że będzie tatą?- powiedziałam i zaśmiałam się żałośnie.
-Nad tym pomyślimy później, teraz najważniejsze jest to żebyś powiedziała o tym Markowi. A Niall dowie się w swoim czasie, nie martw się, a poza tym masz pewność, że to jest jego dziecko?- powiedziała spoglądając na mnie badawczym wzrokiem
-Tak, bo to z nim ostatni raz uprawiałam seks, więc to na sto procent jego dziecko
-oh- tyle udało jej się powiedzieć na moje wyznanie, wiem że to dziwne bo nie znam go jakoś super, ale nie jestem też puszczalska, żeby nie mieć pewności, że to jego dziecko. -Dobra chodź, musisz powiedzieć o tym Markowi- powiedziała łapiąc mnie za rękę i ciągnąc w stronę drzwi. Kiedy weszłyśmy do salonu wzrok chłopców z telewizora przeniósł się na nas. Poczułam lekkie szarpnięcie na znak żebym usiadła obok Gigi, która cały czas trzymała moją rękę dając mi tym samym znak, że jest tu ze mną.
-Więc co chciałaś nam powiedzieć?- Mark spojrzał na mnie unosząc jedną brew. Wiedziałam, że to jest ten moment i teraz, albo nigdy. Wzięłam dwa głębokie wdechy.
-Jestem w ciąży- powiedziałam wypuszczając powietrze.
sobota, 22 października 2016
poniedziałek, 19 września 2016
Rozdział 1
Siedziałam na zamkniętej klapie toalety i wpatrywałam się na trzy leżące przede mną testy ciążowe, które pokazywały wynik pozytywny. Nie miałam zielonego pojęcia co teraz zrobić, przecież to dziecko zniszczy całą moją karierę nie wspominając o karierze Niall'a. Jestem pewna, że nie byłby zadowolony gdyby dowiedział się, że będzie tatusiem. Poza tym co ja miałabym mu powiedzieć? ,,Um, cześć Niall. Nie wiem czy mnie pamiętasz spaliśmy ze sobą po pokazie VS i ten, no będziesz tatusiem" przecież to nie dorzeczne. Poza tym jak miałabym powiedzieć o tym rodzicom? Matce, która stara się za wszelką cenę wykreować na idealną lalę, bo sama kiedyś taka była. Ojcu dla którego wciąż jestem jego malutką córeczką i który troszczy się o mnie przesadnie za bardzo. Bratu, który będzie mną zawiedziony, bo zawsze miał mnie za tą odpowiedzialniejszą od samego siebie. Najprostszą metodą będzie usunięcie tego dziecka, wiem że jestem straszna, ale postaw się w mojej sytuacji. Postaraj się mnie zrozumieć, nie mogę mieć w tej chwili dziecka z kimś kto pewnie nawet nie zna mojego imienia. Bo za pewne jestem jedną z wielu dziewczyn, które zaliczył w swoim życiu.
Siedziałam tak dłuższą chwilę, nie wiedząc nawet, że po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Z zamyślenia wyrwał mnie krzyk mojej przyjaciółki, która była po drugiej stronie drzwi.
-Mia serio mówię kurwa jeżeli w tej chwili nie otworzysz tych drzwi to je wyważę!- zaśmiałam się cicho pod nosem wiedząc, że i tak by jej się to nie udało. Mimo wszystko wciąż nie ruszyłam się z dotychczasowego miejsca.
-Żarty się skończyły, wchodzę!- Wydarła się w tym samym momencie kiedy podniosłam się z toalety i przekręciłam zamek w drzwiach. Blondynka otworzyła drzwi z hukiem, kiedy ujrzała mnie stojącą ze spuszczoną głową przy umywalce, od razu podeszła mnie przytulić. Zajrzała przez moje ramie żeby upewnić się co jest powodem mojego płaczu.
-Chodź pójdziemy usiąść do salonu, zrobię ci herbatę i porozmawiamy- Przytaknęłam tylko głową i poczłapałam za nią, opadając na kanapę w salonie i włączając telewizor, który starałam się oglądać czekając na blondynkę. Która chwilę później wróciła i usadowiła się wygodnie obok mnie naciągając na nas koc i podając mi ciepłą herbatę.
-Więc- zaczęła wpatrując się we mnie wyczekująco, aż coś powiem
-Więc, co chcesz wiedzieć?- nie byłam w stanie spojrzeć jej w oczy, bo miałam wrażenie, że zawiodłam wszystkich dookoła swoim brakiem odpowiedzialności. Zawsze starałam się mieć wszystko zaplanowane i ułożone, starałam się nie popełniać błędów. Po prostu byłam tak zwaną idealną córeczką. To nie tak, że nigdy wcześniej nie uprawiałam seksu, no bo to robiłam. Ale nigdy nie zapomniałam o zabezpieczeniu, aż do tego feralnego dnia.
-Wszystko Mia, chcę wiedzieć wszystko. Czyje jest, kiedy i przede wszystkim co zamierzasz zrobić w tej sytuacji- W końcu wzięłam się na odwagę, spojrzałam na nią. Nie zauważyłam w jej oczach oznak zwiedzenia czy coś, widziałam po prostu troskę. Czystą troskę, co dało mi odwagę do opowiedzenia jej o tym. Kiedy opowiadałam jej o tym jak to się stało nie przerwała mi ani razu. Kiedy skończyłam siedziała cicho przyswajając do siebie informacje, które właśnie jej powiedziałam.
-No dobrze, a teraz mi powiedz co zamierzasz zrobić? Jak powiesz o tym Markowi? Rodzicom? I przede wszystkim Niallowi?- Spojrzałam na nią ze smutkiem w oczach, wzięłam łyk herbaty zanim zaczęłam mówić, bo czułam że coraz większa gula rośnie w moim gardle.
-Um, cóż.- Zamilkłam na chwilę myśląc czy powinnam jej w ogóle o tym mówić, wiem że znienawidzi mnie za to, ale nie mam innego wyjścia.
-Zamierzamjeusunąć- powiedziałam na wdechu, zobaczyłam tylko jak jej wyraz twarzy zmienia się z troski na smutek i złość.
-Mia, czy ty siebie słyszysz?! Jak możesz chcieć usunąć to niewinne dziecko! Przecież to jest aktualnie część ciebie! To nie jest wina tej niewinnej fasolki, że za rodziców ma idiotów, nieumiejących się zabezpieczać- powiedziała nieźle wkurzona, a ja wiedziałam, że nie żartuje, że po prostu nie odpuści. Co wywołało u mnie mieszane uczucia, bo wiedziałam, że poniekąd ma rację.
-Nie rozumiesz Sam, że tak będzie lepiej dla wszystkich?- Powiedziałam i spuściłam wzrok nie chcąc na nią patrzeć, a może nawet bojąc się na nią spojrzeć.
-Dla kogo będzie lepiej Mia? Dla Ciebie? Wiesz, że to jest uciekanie od problemów? Nie poznaję Cię! Gdzie jest ta dziewczyna, która nigdy się nie poddawała, zawsze stawiała czoła problemom. Wiem, że jesteś w stanie poradzić sobie z tym wszystkim, nie znam Cię od dziś. Wiesz, że zawsze będziesz mogła na mnie liczyć, zawsze Ci pomogę. Nawet jeżeli Ten Niall okażę się dupkiem, to nie martw się wychowam je z Tobą, będziemy w takim jakby lesbijskim związku, czy coś- Powiedziała, na co zaśmiałam się i odstawiłam kubek z herbatą na stolik. Nachyliłam się i przytuliłam ją, dziękując wszystkiemu co mnie otacza za taką przyjaciółkę jaką jest Sam.
-Przemyśl to proszę- szepnęła do mojego ucha, ale Ja już wiedziałam, że Ona ma racje. Nie mogę się poddać! Nigdy tego nie robię, zawsze dążę do celu. Wiem też, że nie mogę zrobić tego Sam, to zabiłoby naszą przyjaźń. Wiem, że Ona mi zawsze pomoże, wyciągnie mnie z najgorszego dołka.
-Nie zrobię tego- powiedziałam patrząc na nią i zakładając jej kosmyk włosów za ucho, uśmiechnęła się przyciągając mnie znowu do swojego boku. Po jakiejś godzinie bezczynnego siedzenia i oglądania telewizji, zaczęły męczyć mnie myśli.
-Tylko jak Ja powiem o tym rodzinie?- Zapytałam bardziej sama siebie.
~*~
Hej, aniołki!
Wiem, że rozdział krótki, z powodu czego bardzo mi przykro...
Mogę jedynie obiecać, że następny na 100% będzie dłuższy :*
niedziela, 18 września 2016
Prolog
Cześć, nazywam się Mia Walker i właśnie dowiedziałam się że jestem w ciąży z dzieckiem, którego ojcem jest sam Niall Horan.
Teraz pewnie zastanawiacie się jak to się stało? Może po prostu zacznę od początku.
Jak już wiecie jestem Mia Walker i mam 20 lat, niedawno zaczęłam swoją karierę fotomodelki jak i modelki wybiegowej, można by rzec, że długo się nie nacieszyłam tą posadą, którą prawdę mówiąc załatwiła mi moja matka, która też kiedyś była modelką wybiegową. Aktualnie ma własną agencję, dlatego też bardzo często Ja, mój brat Mark i przyjaciółka Sam braliśmy udział w różnych sesjach. Ale dopiero od jakiegoś czasu zaczęłam zajmować się tym profesjonalnie i brać to co robię na poważnie. Wracając do mojej ciąży, która jak podkreślam i pewnie sami też się domyślacie nie była planowana. W tamtym miesiącu odbył się pokaz Viktoria's secret w którym brałam udział i byłam jednym z aniołków. Po Skończonym pokazie wszyscy goście jak i modelki i organizatorzy wybrali się na after party, na którym nie obyło się bez alkoholu, z którym w ten dzień stanowczo przesadziłam. Z resztą tak samo jak wcześniej wspomniany blondyn, nigdy nie miałam z nim jakiegoś super kontaktu, owszem od czasu do czasu spotykaliśmy się ale tylko i wyłącznie okazjonalnie na różnego rodzaju pokazach lub galach. Doszło do tego że alkohol, który płyną w naszych żyłach sprawił, że wydaliśmy się sobie idealnymi partiami na tą noc. I skończyliśmy razem w pokoju hotelowym. Chciałabym chociaż powiedzieć, że sex z nim był super czy coś, ale niestety nawet tego nie mogę stwierdzić, ponieważ nawet tego nie pamiętam. Pamiętam tylko tyle, że gdy rano wstałam jego już tam nie było. Została tylko mała kartka na poduszce obok mnie.
,,Dziękuję za wspaniałą noc, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś to powtórzymy. Niall ;)"
Jak się właśnie dziś okazało, nie tylko kartkę mi zostawił po sobie.
Teraz pewnie zastanawiacie się jak to się stało? Może po prostu zacznę od początku.
Jak już wiecie jestem Mia Walker i mam 20 lat, niedawno zaczęłam swoją karierę fotomodelki jak i modelki wybiegowej, można by rzec, że długo się nie nacieszyłam tą posadą, którą prawdę mówiąc załatwiła mi moja matka, która też kiedyś była modelką wybiegową. Aktualnie ma własną agencję, dlatego też bardzo często Ja, mój brat Mark i przyjaciółka Sam braliśmy udział w różnych sesjach. Ale dopiero od jakiegoś czasu zaczęłam zajmować się tym profesjonalnie i brać to co robię na poważnie. Wracając do mojej ciąży, która jak podkreślam i pewnie sami też się domyślacie nie była planowana. W tamtym miesiącu odbył się pokaz Viktoria's secret w którym brałam udział i byłam jednym z aniołków. Po Skończonym pokazie wszyscy goście jak i modelki i organizatorzy wybrali się na after party, na którym nie obyło się bez alkoholu, z którym w ten dzień stanowczo przesadziłam. Z resztą tak samo jak wcześniej wspomniany blondyn, nigdy nie miałam z nim jakiegoś super kontaktu, owszem od czasu do czasu spotykaliśmy się ale tylko i wyłącznie okazjonalnie na różnego rodzaju pokazach lub galach. Doszło do tego że alkohol, który płyną w naszych żyłach sprawił, że wydaliśmy się sobie idealnymi partiami na tą noc. I skończyliśmy razem w pokoju hotelowym. Chciałabym chociaż powiedzieć, że sex z nim był super czy coś, ale niestety nawet tego nie mogę stwierdzić, ponieważ nawet tego nie pamiętam. Pamiętam tylko tyle, że gdy rano wstałam jego już tam nie było. Została tylko mała kartka na poduszce obok mnie.
,,Dziękuję za wspaniałą noc, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś to powtórzymy. Niall ;)"
Jak się właśnie dziś okazało, nie tylko kartkę mi zostawił po sobie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





